MoH Infiltrator
Inne Gry MoH
Medal of Honor
Kody
Arty
Soundtrack

MoH Underground
Zapowiedź
Kody
Arty
Soundtrack

MoH Fighter Command
Zapowiedź

Recenzja MoH:Vanguard




Domyślam się, że większość z was czeka na Medal of Honor: Airborne, ma być hitem, przełomem, czy czymś podobnym. Wszystko to, się okaże dopiero po wakacjach. Jednak na dzień dzisiejszy przedstawię wam moje wrażenia z gry Medal of Honor: Vanguard. Jest to, gra, która ma… a raczej będzie miała dużo wspólnego z Airborne. Zastosowano w niej dużo nowych rozwiązań, ale o tym później. Skupmy się najpierw na samej idei stworzenia tej gry. Gra wyszła na platformy PlayStation 2 oraz na Nintendo Wii, być może będzie to ostatnia część MoH na popularnego Playa a tym samym pierwsza część na Nintendo Wii. Każdy z nas zna walkę pomiędzy MoH a CoD, i teraz jej nie zabrakło. Vangaurd wyszedł głównie po to, żeby pokazać jak powinny wyglądać FPP na Wii i „pokonać” Call of Duty 3, który został wypuszczony na konsole firmy Nintendo rok temu. Czy to się udało? Nie miałem do czynienia z Vanguard na Wii, ale z pewnych źródeł mogę was zapewnić, że tą potyczkę wygrał Vanguard. Głównie dlatego, że nie miał błędów które tak doskwierały grającym w CoD 3, no i ta grafika!







Single Player


W rozgrywce dla pojedynczego gracza wcielamy się w Franka Keegana, dzielnego żołnierza, który służy w 82. dywizji powietrzno-desantowej. „Osiemdziesiąta druga” była jedną z pierwszym dywizji powietrzno-desantowych, które zostały stworzone w 1942 przez Stany Zjednoczone. Grę Medal of Honor: Vangaurd można nawet określić pomnikiem tej dywizji, czy interaktywnym muzeum. Przed każdą operacją pojawia się nam krótki film, który ukazuje przygotowania, które miały miejsce przed każdą z operacji. Do tego dochodzi narrator, jakim jest nasz bohater, opowiada on nam jak to się zaczęło i jaka była atmosfera przed zrzutem. W grze mamy trzy stopnie trudności: Rekrut, Weteran i Elita. Przyznam się, że grałem tylko na pierwszych dwóch, i na obu kilka razy dostawałem kulkę w łeb od jakiegoś wściekłego Niemca. Chociaż i tak jako „Rekrut” jesteś praktycznie nieśmiertelny, to z całą pewnością trzeba uciekać przed niemieckim Tygrysem, jeśli w łapach nie będziemy trzymać bazooki z minimum 3 pociskami (jest to minimum, aby rozwalić PzKpfw VI). Gra podzielona jest na trzy kampanie, są to operacje „Husky” – lądowanie na Sycylii, „Neptun” – taki właśnie kryptonim nosiła operacja lądowania w Normandii, „Market Garden” – chyba każdy zna oraz „Varsity” – forsowanie Renu, czyli największa operacja powietrzno-desantowa w okresie 1939-1945. Zaczynając od początku. Sycylia, wspaniała architektura, świeże powietrze, ciepły klimat, w sam raz na odpoczynek! Ale to nie ta gra! Niby ujrzymy piękną architekturę, zobaczymy piękna pogodę, ale na pewno tam nie odpoczniemy. Ogólnie mówiąc w Vanguard Sycylia wygląda jak powinna wyglądać, kręte uliczki, ładna pogoda do tego dochodzą miejscowe atrakcje jak ukryci Niemcy z MG42 czy trzęsienie ziemi dzięki trzem działom, niczym z filmu „Działa Navarony”, które mamy za zadanie wysadzić, apropo MG42! EA w końcu poprawiło realizm, i teraz Niemiec, który obsługuje owy karabin musi raz na jakiś czas przeładować. Co jest doskonałą okazją aby unieszkodliwić go. Kolejną rzeczą, jaka mnie zaszokowała (pozytywnie) był rynek włoski w misji na Sycylii. Nie chodzi mi o budowle czy o architekturę, ale o to, co możemy znaleźć pod arkadami. Światło padające między kolumnami wygląda wprost niesamowicie! Może jest ten efekt pokazany na jednym ze screenów, ale to nie to samo. Trzeba to po prostu zobaczyć w grze, na własne oczy. Oczywiście efekt padającego światła można jeszcze zaobserwować w innych etapach gry, na przykład na farmie we Francji podczas operacji Neptun czy w bunkrach w Niemczech. Chociaż nie mamy dużej swobody poruszania się po mapie to nawet nie zwrócimy na to uwagi, ponieważ gra jest pełna akcji, a najspokojniejszymi momentami będą te gdzie odpinamy kumpla z spadochronu, który zaczepił się o dach stodoły. Co do spadochronu. Każdą z misji zaczynamy od skoku z C-47 i możemy wylądować gdzie dusza zapragnie, bo to my sterujemy białym prześcieradłem! Na dodatek na ziemi dojrzymy dwie flary najczęściej będą to czerwona i zielona. Jak wylądujemy blisko takiej flary to znajdziemy ulepszenie do broni, (do Thompsona jest to większy magazynek natomiast do M1 Garanda to luneta) kolejną opcja jest to że po wylądowaniu znajdziemy się w dobrej pozycji do walki a ostatnia możliwość to taka że obok flary będzie leżał sobie MP40 z zapasem amunicji! Ulepszenia do broni znajdziemy także głębiej na mapie w jakimś bunkrze czy w okopie. Oprócz Thompsona, M1 Garanda, MP40 czy Kar 98 możemy, a raczej będziemy zmuszeniu użyć tak genialnej broni jak bazooka. Posłuży nam ona jedynie do rozwalania najlepszego czołgu III Rzeszy, jakimi były PzKpfw VI „Tygrys”. Bo działa 8,8 cm to nie przelewki! Podsumowując Single Player, Operacje Husky, Neptun i Market Garden przechodzi się schematem, jest to dosyć łatwe, chociaż w niektórych momentach możemy zostać zaskoczeni, co do Varsity.. Varsity to praktycznie inna gra, poziom trudności nam się zwiększa, co moim zdaniem jest zrozumiałe – Niemcy walczą już na swojej ziemi i chcą ją za wszelką cenę obronić. Jednym słowem ostatnia operacja przysporzy nam nie lada problemów. Co do muzyki to jak zawsze stoi na najwyższym poziomie, wykorzystane zostały kawałki ze starszych części Medal of Honor. Grywalność jest duża, akcja toczy się tak jak powinna a gracz myśli że wszystko kontroluje, aż do momentu gdy z krzaków wyjeżdża Tygrys na pełnym gazie a za nim biegnie horda grenadierów. Na końcu gry znajdziemy film o 82. dywizji powietrzno-desantowej, zobaczymy tam zdjęcia z czasów II wojny światowej a także z naszych czasów, czyli wojny w Afganistanie czy Iraku. Ponieważ „osiemdziesiąta druga” istnieje do dnia dzisiejszego, i stacjonuje zapewne teraz gdzieś w Iraku. Oczywiście nie mogło też zabraknąć medalów, za strzały w głowę czy za przejście misji bez śmierci.







Multipalyer


W Medal of Honor Vanguard znajdziemy typowy multiplayer, żadnych dodatków. Do dyspozycji będziemy mieć trzy typy rozgrywek: deatmatch, capture the flag, i king of the hill. Multiplayer jest przeznaczony na max 4 graczy, we wszystkich rozgrywkach będziemy mogli grać drużynami (2on2) lub po prostu wszyscy na wszystkich.







Podsumowanie


Gra jest dopracowana, nie ma błędów (oczywiście jak ktoś zacznie szukać na siłę to je znajdzie), posiada ładne interaktywne menu. Grafika stoi na wysokim poziomie, ale nie jest rewolucją. Muzyka, jak to w grach Medal of Honor jest fantastyczna. Obsługa samej gry jest bezproblemowa (chociaż na Wii jest kilka niepotrzebnych opcji w kontrolerze). Ogólnie rzecz biorąc Medal of Honor Vanguard (jak to ktoś określił) nie jest kolejnym „podgrzewanym kotletem EA”, gra posiada kilka nowych ciekawych opcji. Vanguard powinien spełnić oczekiwania przeciętnego gracza. Gra moim zdaniem jest znakomitym wstępem do Medal of Honor Airborne. A więc nie zapomnijcie otworzyć spadochronu zbyt późno!

Copyright by MoHCenter (C) 2010


Medal of Honor is a registered trademark and belongs to Electronic Arts inc.

Other trademarks are the property of their respective owners.


Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.


Electronic Arts Logo